Szukaj

niedziela, 19 sierpień 2018
Strona główna arrow Prasa arrow Jądro prawdy


Jądro prawdy PDF Drukuj E-mail
Dodał wtorek
poniedziałek, 21 marzec 2005
Prof. dr. Andrzej Hrynkiewicz
Prof. dr. Andrzej Hrynkiewicz
Zdecydowana większość, bo aż 70 procent Polaków uważa, że energetyka jądrowa jest niebezpieczna i ryzykowna. Dlaczego się jej boimy?
- Bo energia nuklearna kojarzy się z tragedią Hiroszimy, Nagasaki oraz awarią elektrowni atomowej w Czarnobylu. To poniekąd zrozumiałe. Myślę też, że jest to spowodowane niewiedzą, a często ignorancją. Trudno ludziom wytłumaczyć, że mamy do czynienia z dwoma zupełnie różnymi obliczami energii jądrowej. Jedna strona to groźne zastosowania militarne. 30 tysięcy głowic jądrowych, jakie zgromadziły światowe mocarstwa, to duże niebezpieczeństwo. Negatywny wpływ na postrzeganie fizyki jądrowej mają też wyobrażenia skutków, jakie mogą być następstwem napromienienia i które objawią się po 10 lub 20 latach. To może przerażać. Jednak naszą wiedzę o atomie możemy przecież wykorzystywać w sposób pokojowy - to drugie oblicze fizyki jądrowej.

Eksperci twierdzą, że o wiele groźniejsza od jądrowej jest broń biologiczna,..
- To prawda. Lecz, jak się wydaje, nikt jeszcze jej nie użył na wielką skalę.

Czarnobyl jednak dowodzi, że i pokojowe wykorzystanie energii atomowej może być niebezpieczne...
- Uściślijmy. Paliwo jądrowe zasadniczo różni się od materiału, z którego zbudowane są bomby jądrowe. W paliwie uranowym używanym w elektrowniach jądrowych jest zaledwie kilka procent izotopu uranu rozszczepialnego. W bombie atomowej jest go powyżej 90 procent. Paliwo nie może wybuchnąć jak bomba.

Dlaczego zatem doszło do wybuchu w Czarnobylu?
- To nie był wybuch materiału rozszczepialnego. Upraszczając - przyczyną był błąd człowieka i wady konstrukcyjne reaktora tego typu. Tamtej fatalnej nocy pracownicy elektrowni przeprowadzali doświadczenie, które miało polegać na stopniowym zmniejszaniu mocy reaktora. Aby się powiodło, wyłączono większość automatycznych systemów zabezpieczeń. Reaktory typu czarnobylskiego RBMK-1000 mają jednak tę wielką wadę, że są niestabilne, gdy pracują z małą mocą. W pewnym momencie reakcja zachodząca w reaktorze wymknęła się spod kontroli, a na włączenie systemów zabezpieczających było już za późno. Ilość wytwarzanej energii była tak duża, że zaczęły się palić pewne elementy konstrukcyjne reaktora. I tutaj dały o sobie znać wady konstrukcyjne. Wewnątrz reaktora znajdowało się 1500 ton łatwo palnego grafitu. I to on wywołał pożar i wybuch chemiczny.

Jaka pewność, że do podobnego wypadku nie dojdzie w innych elektrowniach?
- W reaktorach nowego typu jest to niemożliwe. Grafit w reaktorach czarnobylskich miał spowalniać neutrony, czyli był tzw. moderatorem. To właśnie neutrony powodują rozszczepienie jąder uranu, co z kolei daje energię. W nowoczesnych reaktorach moderatorem nie jest już grafit, ale na przykład woda pod ciśnieniem. Woda się nie pali, więc nie ma ryzyka powtórzenia tragedii czarnobylskiej. Reaktory PWR, czyli z wodą pod wysokim ciśnieniem, są uważane za jedne z najbezpieczniejszych rozwiązań przemysłowych na świecie. Przykład: awaria w Three Mile Island w Pensylwanii w 1979 roku. Tam, podobnie jak w Czarnobylu, doszło do stopienia rdzenia reaktora, ale system zabezpieczeń nie dopuścił do pożaru. Nikt nie zginął, nie został ranny, nikogo nie ewakuowano. Warto dodać, że reaktor, który pracował w Czarnobylu - a takie same jeszcze pracują w krajach byłego ZSRR - oprócz energii elektrycznej miał produkować pluton do bomb atomowych. Reaktory nie były jednak do tego celu powszechnie wykorzystywane.

Profesor Jerzy Niewodniczański, prezes Państwowej Agencji Atomistyki, odnosząc się do decyzji rządu o braku zasadności budowy elektrowni atomowej w Polsce do roku 2020, powiedział, że także wysocy urzędnicy Ministerstwa Ochrony Środowiska muszą wiedzieć, że nasze środowisko naturalne nie wytrzyma już dalszego obciążania go spalaniem kopalin. Mówiło urzędnikach, że albo są ignorantami, albo uprawiają politykę naszym kosztem...
- Zgadzam się z profesorem Niewodniczańskim. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z fatalnych skutków, jakie niesie ze sobą spalanie węgla. Nie chodzi tylko o elektrownie węglowe. Można w nich założyć filtry pyłów lub systemy oczyszczania spalin. Najgroźniejsza jest tak zwana niska emisja, czyli spalanie w piecach domowych i małych kotłowniach. Tam nikt nie zadba o ochronę środowiska. W Polsce w piecach domowych spalamy rocznie ponad 20 milionów ton węgla kamiennego. Po spaleniu jednego miliona ton do atmosfery trafia 20 tysięcy ton pyłów, 35 tysięcy ton niezwykle szkodliwego dwutlenku siarki i około sześciu tysięcy ton tlenków azotu. Nie wolno także zapominać o trzech milionach ton dwutlenku węgla z każdego miliona ton węgla. Najgroźniejsza jest emisja dwutlenku siarki i tlenków azotu. To właśnie one są odpowiedzialne za tak zwane kwaśne deszcze. Nie do oszacowania są straty, jakie te deszcze powodują. Bezpowrotnie niszczą życie w akwenach wodnych i dewastują olbrzymie obszary lasów. Jak w takim razie nie mówić o ignorancji osób, które są głuche na takie argumenty? Czy można się zasłonić jedynie niewiedzą? Zresztą nie chodzi tylko o trudne do oszacowania szkody dla naszego środowiska naturalnego. Przecież znane są szacunki dotyczące śmiertelności ludzi spowodowanej energetyką opartą na kopalinach. Według danych zebranych w różnych krajach, szacuje się, że typowa elektrownia węglowa o mocy 1000 MW (e) powoduje rocznie przedwczesną śmierć 100 - 500 osób.

Jak więc wytłumaczyłby pan opór przed oparciem polskiej energetyki na energii pochodzącej z atomu?
- Mam wrażenie, że przyczyną w dużym stopniu była polityka. Politycy są uzależnieni od elektoratu, a elektorat ma swoje fobie. Dla mnie sprawa jest prosta. Przecież my już zaczęliśmy budować elektrownię atomową w Żarnowcu. Rezygnując z tej budowy, wyrzuciliśmy w błoto -według różnych szacunków - od jednego do dwóch miliardów dolarów. Straciliśmy możliwość posiadania pierwszej elektrowni jądrowej i - co warte podkreślenia - całkowicie bezpiecznej, bo wbrew temu, co się mówi, nie miała to być elektrownia typu czarnobylskiego.

...ale według projektu radzieckiego.
- Tak, ale taka, jak wiele innych pracujących we Francji i Ameryce. Również Finowie mają elektrownie tego typu, także produkcji radzieckiej. Zostały tam zastosowane dodatkowe systemy zabezpieczeń, co my także mogliśmy zrobić. Teraz fińska elektrownia jest jedną z najlepiej działających na świecie. Jednak zmarnowanie tak wielkich pieniędzy nie było największą stratą. Moim zdaniem największą szkodą była utrata kilkudziesięciu świetnych, wyszkolonych specjalistów. Przeciwnicy energetyki jądrowej mówili wówczas: Co to za specjaliści, wyszkoleni w ZSRR? Zgoda, ale byli szkoleni także we Francji i USA. Jedyne, co mogli zrobić, to przekwalifikować się albo wyjechać z Polski, bo tu nie mieli już nic do roboty.

Mówi się, że Polskę czeka kryzys energetyczny. Zapotrzebowania na energię elektryczną do 2020 r. ma wzrosnąć prawie dwukrotnie. Skąd ją weźmiemy?
- Źródła innego niż energetyka jądrowa ja sobie nie wyobrażam. Oczywiście ekolodzy będą mówili, że panaceum na kłopoty energetyczne kraju są odnawialne źródła energii, słoma, wiatr, hydroenergetyka, promieniowanie słoneczne. Ale ilość energii uzyskiwana z tych źródeł jest marginalna i nie da się na niej oprzeć elektroenergetyki, teraz opartej na węglu, wydobywanym z coraz głębszych pokładów i w efekcie coraz droższym. Produkowany z niego prąd też będzie drożał. Z kolei gazu mamy mało.

Gaz można sprowadzać.
- Tak. Ale w ten sposób uzależniamy się od Rosji. Czy to bezpieczne? Nie mamy więc wyboru. Gazu wystarczy na 50, 60 lat. Węgla starczy na 200 lat, może więcej. I to jest właśnie niepokojące. W krajach Trzeciego Świata, rozwijających się, to będzie główne źródło energii. Teraz zużycie prądu przez jednego mieszkańca jest tam średnio 12 razy mniejsze niż w krajach rozwiniętych. To kraje Trzeciego Świata będą dyktować przyszłość naszego globu. To właśnie tam notuje się największy przyrost ludności. Energia jest im bardzo potrzebna.

Ekologowie mówią o lobby jądrowym w Polsce.
- A ja pytam: gdzie ono jest? Niech mi je pokażą. Równocześnie mamy do czynienia z potężnym lobby energetyki konwencjonalnej. Jeżeli energetykę opartą na węglu lub na gazie ziemnym zastąpimy energetyką jądrową, wszyscy producenci ropy, gazu ziemnego, węgla stracą kolosalne zyski i wielkie możliwości zarabiania. Wyobraźmy sobie, że zamiast milionów ton węgla transportujemy zaledwie kilka ton paliwa jądrowego. Największy transport naziemny to transport węgla, wodny - ropy naftowej. Gdzie zatem są wielkie pieniądze? Nie po stronie energetyki jądrowej, lecz koncernów wykorzystujących węgiel, ropę naftową i gaz ziemny.

We Francji, gdzie około 80 proc. energii pochodzi z reaktorów jądrowych, energetyka nuklearna nie budzi takich emocji...
- Francuzi nieraz przekonali się, jak groźna jest energetyka konwencjonalna. Wybrzeże Bretanii bywało zalewane olejami lub ropą z zatopionych tankowców wiele razy. Natomiast w Austrii nieustannie trwają protesty przeciw elektrowni w czeskim Temelinie. W ich własnej, gotowej już elektrowni jądrowej nie rozpoczęto rozruchu, bo w referendum zadecydowali inaczej. Inny przykład to reakcja Niemców na transport z Francji wykorzystanego paliwa jądrowego. Paliwo jest niemieckie, we Francji tylko przerabiane. Niemcy muszą więc je odebrać. Co zmienia blokowanie torów? Nic. Pociąg z odpadami będzie jeździł innymi trasami po Niemczech. Czy to jest celem ekologów? Nie można powiedzieć, że w Polsce istnieje szczególnie nasilona psychoza związana z energetyką jądrową.

Jak zatem zmienić nastawienie do niej?
- Wielką rolę do odegrania mają media. Niestety, przecież to one bardzo często potęgują lęk przed energetyką jądrową. Niezwykle groźne jest też oderwanie nauki od społeczeństwa, brak komunikacji, zrozumienia. W lukę, która powstaje pomiędzy nauką a społeczeństwem, coraz częściej wdziera się pseudonauka - astrologia, chiromancja lub numerologia.

(Rozmawiał Tomasz Rożek)


Andrzej Hrynkiewicz (rocznik 1925) jest profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego od 1961 r i profesorem Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie im. Henryka Niewodniczańskiego, którego w latach 1969-1976 był dyrektorem. Członek rzeczywisty PAN, a od 1989 członek Polskiej Akademii Umiejętności. Członek towarzystw fizycznych: polskiego, europejskiego i amerykańskiego W Zakładzie Spektroskopii Jądrowej w Instytucie Fizyki Jądrowej prowadzi badania z zakresu fizyki jądrowej i jej zastosowań w fizyce ciała stałego. Gorący orędownik energetyki nuklearnej.


"Jądro prawdy" - cotygodniowy dodatek bezpłatny do gazety "Rzeczpospolita" - Magazyn; Nr 31 (264), 3 sierpnia 2001
<< wstecz   dalej >>

Sponsor
Hosting w KEI.pl
Reklama
Copyright © 2001 - 2006. Wszystkie prawa zastrzeżone. Mambo. powered by www.webdeco.pl. Hosting w Kei.pl - serwery dedykowane, kolokacja, Kalendarz rajdowy